albo się nie uda...

mdły

niedziela, 09 czerwca 2013

Jestem dość zmęczona. Albo bywam. Potrzebuję tego luzu, że jest sobota, budzę się, jem owsiankę, piję herbatę, po czym wracam do łóżka, robię nic, słucham radia, nic się nie dzieje, żadnych bodźców. Takiego bycia poza czasem, poza ramami, na marginesie.

Po poprzednim weekendzie z trudem wraca mi głos. To trudne, bo w pracy głównie gadam, gadam, gadam, gadam. I dziwnie jest, gdy czasem po prostu w pół zdania, w pół słowa dopada mnie niemożność kontynuowania. Bieżący weekend, gdy dotarłam z zimnym piwem na kuzynkową imprezę (średnia wieku: 21), na pewnie nie pozostanie bez wpływu na proces ozdrowieńczy.

Kilka spraw schowałam pod dywan, trochę zaskorupiłam. Nie mam pomysłu na rozwiązanie, z drugiej strony też nie widzę woli, pomysłu, a może nawet nie widzę, by zauważono problem. A nie da się tak żyć z wiecznie rozbebeszoną raną. Więc chowamy krwisty widok gdzieś głębiej, pomartwię się tym jutro. Po prostu o tym nie myślę, bo gdy myślę, to mi smutno.

W wolnych chwilach, (wolnych od robienia niczego) robię na drutach. I walczę z pokusą by znów nakupować szaleństw kolorowych mniej lub bardziej. A przecież nie mam takich mocy przerobowych, no nie mam, nie oszukujmy się.

Źle nie jest. Jest: po prostu.

 

13:57, martuuha , mdły
Link Komentarze (6) »
niedziela, 14 października 2012

A im bardziej leżę tym bardziej leżę. 

Nadspodziewanie uległa tym razem jestem wobec rozpychającego się po mym jestestwie choróbska. Pierwsze nieśmiałe apsiki w czwartkowe popołudnie. Wieczorem już prycham na całego. W piątkowy poranek długo nie pozwalam sobie na oprzytomnienie, a gdy to nadchodzi - kategorycznie ordynuję sobie dzień pracy zdalnej. Pakowanie się w tym rozgorączkowanym stanie do mięsnych chłodni nie mogło zrobić dobrze ani mnie, ani temu mięsu.  

Leżę więc. Czytam trochę, trochę dziergam, trochę śpię, trochę komputerzę. Ale leżę. Smarkam już w kolejną rolkę papieru, w repertuarze poza apsik, apsik, mam już także prffffff oraz coraz mniej nieśmiałe chry chry. 

Nie wierzę w zdrowienie bez donoszonej do łóżka herbaty. Z malinami, cytryną, miodem, pigwą. Bez poprawianych troskliwie poduszek. Bez "przykryj się, będę wietrzyć pokój". No dobra - może i można. Ale znacznie trudniej.

Na dojście do siebie daję sobie czas do jutra. Intensywny tydzień przede mną i naprawdę byłoby mi łatwiej znieść protekcjonalnego niemca oraz jakżeważną konferecję branżową bez zielonego smarka jako nieodłącznego towarzysza.

12:11, martuuha , mdły
Link Komentarze (22) »
środa, 12 września 2012

W hotelowym telewizorze zagrało kilka minut Klanu. Zażenowanie wypełniło mnie po brzegi. Zamknęłam na chwilę oczy. Gdy je otworzyłam w oko świeciła mi irytująca latarnia. Na zegarku 3:30. Za wcześnie by wstać, za późno by żyć. Czytam zaległę fejsbuki, co przyszły i nie czytam maili, które przyjść nie chciały. Gdy po godzinie znów udaje się zasnąć to oczywiście tak mocno, że nie słyszę budzika. Dobrze, że nikt mnie nie rozlicza z godzin i jeśli dotarłam na drugi koniec tego dzikiego miasta o 8:20 to mogę z całym przekonaniem głosić, że właśnie tak to sobie zaplanowałam.

17:51, martuuha , mdły
Link Komentarze (2) »
wtorek, 26 czerwca 2012

paracetamol 3*500g

nurofen 4*400g

staram się, smarku, smarku

19:49, martuuha , mdły
Link Komentarze (10) »
środa, 23 maja 2012

Zaparło mnie czytelniczo. Był dłuższy czas, że nie miałam "w czytaniu" żadnej książki. Nic. Teraz napoczęty do połowy Lew-Starowicz "o mężczyźnie", ledwo muśnięte "Niezapominajki" jakiejś Kłody (w ramach próby poratowania czytelnictwa czymś lżejszym), pół książki wydawnictwa lekarskiego o objawach i leczeniu pewnego upierdliwego schorzenia.

Ach, cóż za imponujący stosik, doprawdy.

Zaparło mnie do tego stopnia, że nawet krążąc między półkami Empiku nie mam ochoty, ani weny, żeby coś wybrać (a przecież zwykle mam "i to!", " i jeszcze to bym chciała", "ach, a na to, to sobie pozwolę po następnej wypłacie"). Dziwnie mi z tym, przyznaję.

W czym się ostatnio zaczytujecie? Co kradnie Wam sen i odrywa od komputera, obiadu, sprawdzania klasówek?

16:51, martuuha , mdły
Link Komentarze (13) »