albo się nie uda...

gorzki

niedziela, 02 marca 2014

Młody nie ma tej cierpliwości, której nabiera się z doświadczeniem. Nie ma zrozumienia, że i tak zmierzamy ku jednemu. Młodym zawsze się wydaje, że zbudują nowy, lepszy świat. Wszystkim młodym. Nowym młodym, starym młodym. A i tak wszyscy zostawiają po sobie taki świat, że nie chce się na nim żyć. Według mnie im szybciej z młodości się wyrasta, tym lepiej dla świata.

Wolność to tylko słowo, jak wiele takich słów. Nie znaczą, co chciałyby znaczyć, bo to niemożliwie. Za wysoko mierzą i dosięgły złudzeń.

Inna sprawa, że jeśli chodzi o słowa, między mężczyzną, a kobietą, coś się stało, nie sądzi pan? Jeden mi tu kiedyś powiedział, że są niepotrzebne i wymierają. Wiadomo, co mężczyzna, wiadomo, co kobieta, po co jeszcze słowa. Prawdziwe, nieprawdziwe, mądre, niemądre, zręczne, niezręczne, wszystkie bez wyjątku i tak do tego samego prowadzą. Więc po co?

Czytam: Traktat o łuskaniu fasoli - W. Myśliwski.

Jak to: po co? Po to, żeby cokolwiek. Żeby gdziekolwiek zaprowadziły. Żeby mądrze, żeby niemądrze, żeby zręcznie i niezręcznie. Żeby prawdziwie i nieprawdziwie. Żeby kobieta i żeby mężczyzna. Żeby cokolwiek. Żeby się chciało żyć. Bez słów? Bez słów nie ma niczego, niczego nie będzie. Mnie nie będzie i Ciebie też. A już na pewno: nas.

22:56, martuuha , gorzki
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 02 września 2013

Prawdziwy suspens jest wtedy, gdy idziesz do szefa z myślą, że rozmawiać będziecie o kolejach wdrażanego właśnie projektu, a zastajesz przy jego stole milczącą kadrową. I gdy tak bardzo starasz się zachować powagę i spokój, gdy szef mówi to, co mówi. I gdy odpowiadasz spokojnie "Ok, I understand", kiedy w rzeczywistości nie rozumiesz nic albo jeszcze mniej. Gdy uważnie czytasz podsuwane dokumenty, podpisujesz je, by już po chwili nie mieć bladego pojęcia, co zawierały. To znaczy z grubsza wiesz, ale równie dobrze mogłyby być wszystkim, bo nie odtworzysz ani pół zdania. I choć zawsze masz w kieszeniach i torebkach mnóstwo napoczętych paczek chusteczek, to akurat tym razem nie. Ani jednej.

Suspens jest wtedy, gdy okazuje się, że podpisanie obiegówki wymaga nieskończonych wędrówek korytarzami, których poznać nie zdążyłaś. I już nie zdążysz. Suspens to wtedy, gdy okazuje się, że zdobyć komplet podpisów na obiegówce jest jeszcze trudniej niż uruchomić dostępy do niezbędnych aplikacji, a mimo to trwa to znacznie krócej.

Oto suspens.

23:26, martuuha , gorzki
Link Komentarze (19) »
sobota, 20 lipca 2013

Znów przez jakiś czas będę mieć lęki odnośnie aut widzianych we wstecznym lusterku. Znów przez jakiś czas bardziej będę zważać, by jeździć wyspaną. Znów przez jakiś czas będę czuła większą niż zwykle wdzięczność, że jestem, i że tak naprawdę nikomu nic.

I tylko bardzo staram się nie myśleć, że do trzech razy sztuka, bo następny musiałby w takim razie być skuteczny. A chyba wolałabym, żeby jeszcze nie.

23:28, martuuha , gorzki
Link Komentarze (6) »
niedziela, 24 marca 2013

Urlopu. I wiosny. NATYCHMIAST!

20:03, martuuha , gorzki
Link Komentarze (18) »
piątek, 11 stycznia 2013

Pytanie nie brzmi "czy?" tylko "jak bardzo?"

Jak bardzo jestem dziwna, jeśli złoszczę się piekielnie i rani mnie na wskroś; jak dziwna jestem, jeśli zazdrosna jestem o piosenkę?

I nie to, że autorska. I nie to, że "pierwszego razu". I nie, że coś. Ale była NASZA. Była umiejscowiona w czasie, w przestrzeni, w zapachu bryzy i nagrzanej słońcem skóry, w kolorze nieba z chmurą w kształcie litery v. Niosła beztroskę, szaleństwo i poczucie, że jest dobrze i razem. Niosła wspomnienie czegoś niezwykłego, absolutnie wyjątkowego i jednorazowego. Była znakiem tego wszystkiego.

Czym jest teraz?

Szmatą, która została ze ślubnego welonu po zamieceniu nim schodów do piwnicy.

Może nie jestem normalna; wróć - na pewno nie jestem. Ale boli naprawdę.

22:11, martuuha , gorzki
Link Komentarze (13) »
 
1 , 2 , 3