albo się nie uda...
Kategorie: Wszystkie | gorzki | mdły | słodki | słodko-kwaśny | słony | w pięciu smakach
RSS
poniedziałek, 02 lutego 2015

Życie jak w motku szklanej waty - niby miękko, a boli.

Anna Janko

 

22:34, martuuha
Link Komentarze (2) »
niedziela, 25 stycznia 2015

Świat jest jeszcze mniejszy niż myślałam. Odkrywam zaskakująco splątane wątki w miejscach, gdzie nijak się tych supłów nie spodziewałam i wygłupiona jestem wobec tej wiedzy. Reinterpretacja bywszych czasów by się przydała. Ale czy będę umiała? Może zamiast tego, po prostu - zapomnieć? Gdybyż, ach gdybyż!

Ale nie można odsunąć wspomnień
jak lampkę wina.
Ten co powtarza co dzień "zapomnę",
nie zapomina. 

 

 

00:32, martuuha
Link Komentarze (9) »
środa, 21 stycznia 2015

Nie pływałam od... nie pamiętam kiedy. Nie przypominam sobie, żebym była na basenie od powrotu do Poznania, czyli na pewno ponad rok. Na pewno nie pływałam mieszkając w Krakowie - więc na pewno półtora roku.

Od dwóch tygodni się zbieram. Wczoraj w końcu był ten dzień. Zmobilizował mnie brak miejsca parkingowego na osiedlu. Zaparkowałam więc na chwilę na kopercie ppoż, odniosłam do domu zakupy, wskoczyłam w tankini i lecę! Korek. Ok, mam radio, lalala, spoko luz, przecież się cieszę, że jadę na basen.

To dojechałam. Niepokojąco ciasno na parkingu, ale nie zrażam się. Idę.

Na 6 torów cztery były zarezerwowane na potrzeby zajęć rekinków, kijanek, delfinków i żabek. Ok, myślę - są jeszcze dwa. Z czego jeden z pachołkiem "klienci indywidualni". No, to spoko. Jestem bardzo indywidualna, prawdaż. Widzę wprawdzie, że tutaj też jakieś pojedyncze lekcje się odbywają, ale jakoś damy radę. Jeszcze wchodząc spytałam jednego z instruktorów, potwierdził, że spoko. No, jednak nie. Chwilę później inny pogonił mnie w cholerę, tzn na jedyny pozostały, niezarezerwowany tor.

Szlag i wciórności! Chyba ze 12 osób na jednym torze. Cudze ręce, nogi, łokcie, pięty. Szalona plątanina. Wytrzymałam niecałe 40 minut. Zamiast spodziewanego relaksu - potęgujący się wkurw. Zamiast standardowego pakietu - 40 basen +ewentualna górka, raptem 23. Może bym jeszcze trochę wytrzymała, gdyby było mniej ludno i mogłabym kilka przepłynąć na plecach, odganiając widmo skurczu łydki. Ale nie. Nie to nie.

Wrócę w przyszłym tygodniu. Sprawdzając uprzednio grafik żabek, myszek, płaszczek i innych hipopotamów.

09:05, martuuha
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 19 stycznia 2015

Było na wschód, było i na południe.

Polski bus jest dobry i tani. A może dobry, bo tani. Internet, zaiste jest. A miejscami także poczęstunek. Słabym punktem są współpasażerowie. Na przykład w drodze z Poznania do Wrocławia - para rozszczebiotanych studentek. O LOSIE! Nie, nie i jeszcze raz nie. Brak elementarnej kultury, który podsunąłby im pomysł dostosowania natężenia głosu do okoliczności, tak bym nie musiała słuchać o ich koleżance, która udawszy się na Sylwestra ze swym partnerem wyszła z niego w czułych objęciach z "tamtą rudą". O braku choćby śladowych oznak inteligencji już nie wspomnę. Dziewczątka gorąco żałowały, że nie zgłosiły się na casting do "Pamiętników z wakacji". Jedną z nich dręczyły bóle menstruacyjne, ale mimo przeczytania ulotki (dwukrotnie i na głos) zupełnie nie radziła sobie z przeliczeniem ile tabletek nospy może wziąć. Potem jeszcze długo szukała słowa na małą saszetkę, na klucze i dokumenty, zapinaną na biodrach (wątroba? żołądek?). Ani spać, ani czytać. Słuchać mimowolnie i załamywać ręce.

W Krakowie też padało. Nie AŻ TAK jak w Warszawie tydzień wcześniej, ale jednak.

Zdaje się, że dopiero co się stamtąd wyprowadziłam, a tu - niespodzianka! Zmieniona nazwa przystanku i zupełnie nieznane mi Centrum Kongresowe pojawiło się przy znanej trasie tramwaju nr 52. Prawie półtora roku.

Meldując się w niedzielę na facebooku "- w mieście Kraków, Polska" napisałam tylko: powroty. I sama nie wiem, czy bardziej to powrót do Krakowa, czy raczej z niego.

20:40, martuuha
Link Komentarze (3) »
piątek, 09 stycznia 2015

Miało być jeszcze skromne podsumowanie teatralnych wybyć martuuhy, ale na razie nie będzie. Martuuha pakuje manatki i udaje się na wschód celem uprawiania dzikich harców w doborowym towarzystwie.

O teatrze może po powrocie. Chyba, że przywiozę lepsze (o ile nadające się do publikacji) tematy :)

Ahoj!

00:50, martuuha
Link Komentarze (3) »