albo się nie uda...
Kategorie: Wszystkie | gorzki | mdły | słodki | słodko-kwaśny | słony | w pięciu smakach
RSS
wtorek, 03 stycznia 2017

Już bardzo dawno (pewnie od czasów licealnych) nie miałam tak dobrego czytelniczo roku. 28 książek, z czego wiele całkiem niecienkich.

  1. Dziewczyna, która igrała z ogniem - Stieg Larsson
  2. Zamek z piasku, który runął - Stieg Larsson
  3. Nie przeproszę, że urodziłam - Karolina Domagalska
  4. Simona. opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak - Anna Kamińska
  5. Amatorki - Elfride Jelinek
  6. Najgorszy człowiek na świecie - Małgorzata Halber
  7. Samotność liczb pierwszych - Paolo Giordano
  8. Uwikłanie - Zygmunt Miłoszewski
  9. Ziarno prawdy - Zygmunt Miłoszewski
  10. Jak przestałem kochać design - Marcin Wicha
  11. Ważne rozmowy na trudny temat - Bogda Pawelec
  12. Dziewczyna, którą nigdy nie była - Caitlin Moran
  13. Blackout - Marc Elsberg
  14. Facecje - Patryk Bryliński, Maciej Kaczyński
  15. I była miłość w getcie - Marek Edelman
  16. Razem będzie lepiej - Jojo Moyes
  17. Słońce świeci wszystkim - Monika Szwaja
  18. Macierzyństwo bez photoshopa - praca zbiorowa
  19. Ciemno, prawie noc - Joanna Bator
  20. Protektorat parasola. Bezduszna - Gail Carriger
  21. Protektorat parasola. Bezzmienna - Gail Carriger
  22. Protektorat parasola. Bezgrzeszna - Gail carriger
  23. Czarnobylska modlitwa - Swietłana Aleksijewicz
  24. Kobiety z ulicy Grodzkiej. Hanka - Lucyna Olejniczak
  25. Kobiety z ulicy Grodzkiej. Wiktoria - Lucyna Olejniczak
  26. Kobiety z ulicy Grodzkiej. Matylda - Lucyna Olejniczak
  27. Brud - Piotr C.
  28. Matka Polka Feministka - Joanna Mielewczyk

Na początku roku pożyczyłam od brata nieużywany przez niego czytnik. Chciałam zweryfikować tezę, że z czytnikiem czyta się więcej. Owszem. To prawda. Przynajmniej u mnie się sprawdziło. Kilka najlepszych tomów, bardzo różnych, ale każdy na swój sposób ważny i warty przeczytania, zaznaczyłam. Jeśli ktoś poszukuje stosunkowo lekkiej, ale przyzwoitej lektury z kobiecą bohaterką, to obie triady do tej kategorii wpadają. Gail Carriger fantastyczna, postpunkowa i nieco zwariowana (to moja wakacyjna lektura). Kobiety z ulicy Grodzkiej to krakowska saga z początku XX wieku osnuta wątkiem po kądzieli.

20:40, martuuha
Link Komentarze (9) »
piątek, 02 września 2016

Nie potrzebuję już bloga. Nie, wróć.

Coraz mniej potrzebuję bloga. Coraz bardziej prawdziwych ludzi.

21:15, martuuha
Link Komentarze (1) »
wtorek, 24 maja 2016

Każdego dnia przybywa przestrzeni i płaszczyzn, w których tak bardzo rozbiegam się między tym, co jest, a co mi się wydaje. Z naciskiem na to, jaka jestem, a jaka sama sobie wydaję się być.

Są teorie, że najmocniejszym instynktem, niepodważalną siłą jest wola życia, miłość, czy to rodzicielska, czy kochanków, czy cośtam innego. A mnie się czasem zdaje, że PRZYZWYCZAJENIE. Silniejsze niż potrzeba zmian. Silniejsze niż chęć bycia szczęśliwym, skoro nieszczęśliwa być już umiem. 

Sporo pracy wkładam w ważne sprawy. A potem orientuję się, że tylko tak mi się wydaje. Albo też: dużo pracy wkładam w markowanie prób pójścia do przodu. A jak stałam tak stoję. Jak wmurowana. To zabawne, gdy w 2013 wracałam do Poznania sama sobie życzyłam, by udało się mi zapuścić tutaj korzonki.  To nic dziwnego, że jakby przyblokowana jestem. Puściłam korzonki. I teraz co - karczować? Czy raczej podlewać?

19:23, martuuha
Link Komentarze (1) »
niedziela, 08 maja 2016

11 lat. Cie florek...

Zastanawiam, co zmieniło, a co nie zmieniło przez ten czas. Wtedy - w nocy, dziś - w środku dnia. Ale i wtedy i dziś - w Poznaniu, w tym samym mieszkaniu, z tym samym widokiem zieleniejących drzew za oknem. Tak, jakby nie było po drodze tych wszystkich Grójców, fujców, hotelów i zakrzówków.

Wczoraj nie wygrałam 60 milionów w lotto. To chyba dobrze. Próbowałam zrobić w głowie symulację, co bym z takim pieniądzem zrobiła. Mam za ciasną wyobraźnię, bo niewiele udało mi się zasymulować.

W ramach rzeczy, których nie zrobiłam: nie zmieniłam pracy przez ostatnich 28 miesięcy, nie wyszłam za mąż i nie kupiłam roweru. Co do ostatniego, to nawet podjęłam próbę, której efekty boleśnie odczuwam w zbyt wielu tkankach swego ciała. A! Wciąż też nie pojechałam z Mamą do Budapesztu, ale to akurat planuję zmienić już w najbliższym tygodniu.

Na stole rozłożone puzzle z paryską karuzelą. Siadam do nich, układam puzzle, myśli i życie. Postęp prac oceniam na jakieś 20% - to w kwestii puzzli. A reszta? Układam, układa się.

A co u Was?

13:11, martuuha
Link Komentarze (2) »
czwartek, 31 grudnia 2015

Drugi rok z rzędu, kiedy udało mi się zrealizować noworoczne postanowienia. Może dlatego, że były tylko dwa, a może dlatego, że jakoś realniej patrzę na swoje życie, a może większą mam moc sprawczą.

Pierwsze podsumowania przyszły mi na myśl tuż przed Świętami. I nagle, patrząc na kilka, pisanych do przyjaciółki smsów, pomyślałam sobie: Łał! Naprawdę fajny rok. 

Z ludźmi
z podróżami
z realizowaniem planów
i niegroźnych zachcianek
z otwieraniem się na nowe
z dbaniem o siebie
z dobrą muzyką na żywo

Może już czas przestać myśleć o sobie, jak o aspołecznej, introwertycznej i nudnej domatorce?

Jeszcze kilka godzin, żeby zaplanować coś na nadchodzący rok. Jedno wiem - będzie ważny. 

20:42, martuuha
Link Komentarze (7) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 47