albo się nie uda...
Kategorie: Wszystkie | gorzki | mdły | słodki | słodko-kwaśny | słony | w pięciu smakach
RSS
wtorek, 22 sierpnia 2017

To już prawie dwa miesiące na fejsbukowym odwyku. Czasem chce mi się wrócić. Ale rzadko i tylko przez chwilę.

Czego mi brakuje? Przegapiam. Przegapiłam 3 ostatnie notki Jolki i 5 notek u Lumpiatej. Nie mam nawyku wpisywać tych blogów z palca (przepraszam). Zawsze szłam z fejsa, prowadzona linkiem za rączkę. Nawykowo chodzę tylko do Waterloo, żeby odkryć, cbdo, że ona przecież też głównie na fejsie. Myślę też, że czasem ktoś coś ciekawego do poczytania wrzuca. A ja nie poczytam. Ale od kilku miesięcy i tak niewiele czytam, więc w sumie, niewielka strata.

Czego mi brakuje? Czatów. A smsy nie zawsze i nie z każdym potrafią być zastępcze. Bo mają swoją, odrębną charakterystykę i jakoś nie umiemy (nie chcemy?) jej nagiąć, zmienić, uelastycznić.

I nie mam gdzie się podziać z jakimś muzycznym momentem. Jak L.Stadt "halo". Warto, można.

ALE

Jestem trochę spokojniejsza. Trochę mniej histeryczna. I powoli, powolutku, nabieram potrzebnego dystansu.

Prawdopodobnie to jeszcze potrwa.

22:40, martuuha
Link Komentarze (8) »
środa, 03 maja 2017

Dopiero drugi maja, a ja plan mam już zrealizowany. To nie był zły pomysł, by wbrew wszystkiemu - nie wyjeżdżać. Piątek wieczór z winem. Sobota na odespanie (oraz refleksję, że z wiekiem powinnam bardziej się skłaniać ku mniej garbnikowym trunkom). W niedzielę odzyskałam trochę energii, pierwsze, drugie pranie, popołudniowy rower. Puste miasto sprzyjało pokonywaniu lęków = pokonywaniu ulic bicyklem. Sukces, brak wywrotek. Święto pracy uczciłam wytężoną pracą, dziś też. Choć dziś przyjemniej, bo z akompaniamentem Trójkowego Topu. Zrobiłam porządki nawet w szafach, na szafach i we włóczkach; wszędzie pachnąco i niestrasząco. Świeża pościel i firanki. Nawet paragony w końcu ogarnęłam i portfel zmieniłam na nowy (prezent gwiazdkowy).

A teraz już kąpiel, koreańska maska na twarz i zajzajer według przepisu moje-waterloo w szklaneczce (krówka+%). Pańcia ma relaks.

(kopypasta z fejsbuka, bo w sumie nie wiadomo, gdzie się takie wspomnienie lepiej uchowa)

21:03, martuuha
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 16 stycznia 2017

Chciałabym nucić za Kasią N., że to pierwszy taki rok, gdy do normy wraca mi puls. 

Nie wraca. Herzklekoty mają się dobrze, dziękuję. Zapasy mieszanki kozłka, chmielu, melisy i męczennisy wręcz przeciwnie - maleją. Kolejny taki styczeń, kiedy wszystkiego brakuje mi tak bardzo, że oddechu też. Tylko łez w nadmiarze. Nie wiem, czy wtedy kończy mi się tolerancja na zimową ciemność, czy też okoliczności mi to robią, że akurat w styczniu padam na twarz, w błotną kałużę żałosnych łez.

Sześć lat temu, w styczniu, wróciłam z urlopu, a trzy dni później pracy miałam już tak dość, że w sekundzie podjęłam decyzję, że nie pójdę do niej nigdy więcej. Pięć lat temu Rodzice za uszy wyciągali mnie z bagna mamiąc wizją słonecznych wakacji. Znów rzucałam pracę. Cztery lata temu uciekłam z fejsbuka, żeby nikt nie patrzył, jak płaczę. I żeby nie patrzeć na ludzi, którzy nie płaczą. Trzy lata temu zaczęłam właśnie wymarzoną pracę, co zachwiało trochę algorytmem nieszczęśliwych styczni. Dwa lata temu o tej porze trafiłam do specjalistycznej poradni, prosząc o syntentyczny święty spokój. Rok temu, zdrowa jak koń, poprosiłam o tydzień zwolnienia od życia, i tylko trochę walczyłam z wyrzutami sumienia, że oszukuję. I że ktoś zawoła "sprawdzam!", a wtedy wyda się, że nie jestem chora, tylko nie umiem żyć.

...

Nie pomaga pomyśleć, że inni mają gorzej i że w obliczu nieszczęść tego świata nie wypada mi się nad sobą użalać. Nie zrobicie tego lepiej ode mnie: sama skutecznie dowalam sobie argumentami z rozumu, że przecież jestem zdrowa, mam ciepło, gdzie spać i co jeść, i o co ci do cholery chodzi. 

...

Za stary, żeby ciągle się pytać: "dlaczego?"
Zbyt młody, żeby wszystko przyjmować ot, tak.
Gdzieś być musi odpowiedź, wciąż szukam i wierzę.
Czekam na wiatr

21:06, martuuha
Link Komentarze (3) »
wtorek, 03 stycznia 2017

Już bardzo dawno (pewnie od czasów licealnych) nie miałam tak dobrego czytelniczo roku. 28 książek, z czego wiele całkiem niecienkich.

  1. Dziewczyna, która igrała z ogniem - Stieg Larsson
  2. Zamek z piasku, który runął - Stieg Larsson
  3. Nie przeproszę, że urodziłam - Karolina Domagalska
  4. Simona. opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak - Anna Kamińska
  5. Amatorki - Elfride Jelinek
  6. Najgorszy człowiek na świecie - Małgorzata Halber
  7. Samotność liczb pierwszych - Paolo Giordano
  8. Uwikłanie - Zygmunt Miłoszewski
  9. Ziarno prawdy - Zygmunt Miłoszewski
  10. Jak przestałem kochać design - Marcin Wicha
  11. Ważne rozmowy na trudny temat - Bogda Pawelec
  12. Dziewczyna, którą nigdy nie była - Caitlin Moran
  13. Blackout - Marc Elsberg
  14. Facecje - Patryk Bryliński, Maciej Kaczyński
  15. I była miłość w getcie - Marek Edelman
  16. Razem będzie lepiej - Jojo Moyes
  17. Słońce świeci wszystkim - Monika Szwaja
  18. Macierzyństwo bez photoshopa - praca zbiorowa
  19. Ciemno, prawie noc - Joanna Bator
  20. Protektorat parasola. Bezduszna - Gail Carriger
  21. Protektorat parasola. Bezzmienna - Gail Carriger
  22. Protektorat parasola. Bezgrzeszna - Gail carriger
  23. Czarnobylska modlitwa - Swietłana Aleksijewicz
  24. Kobiety z ulicy Grodzkiej. Hanka - Lucyna Olejniczak
  25. Kobiety z ulicy Grodzkiej. Wiktoria - Lucyna Olejniczak
  26. Kobiety z ulicy Grodzkiej. Matylda - Lucyna Olejniczak
  27. Brud - Piotr C.
  28. Matka Polka Feministka - Joanna Mielewczyk

Na początku roku pożyczyłam od brata nieużywany przez niego czytnik. Chciałam zweryfikować tezę, że z czytnikiem czyta się więcej. Owszem. To prawda. Przynajmniej u mnie się sprawdziło. Kilka najlepszych tomów, bardzo różnych, ale każdy na swój sposób ważny i warty przeczytania, zaznaczyłam. Jeśli ktoś poszukuje stosunkowo lekkiej, ale przyzwoitej lektury z kobiecą bohaterką, to obie triady do tej kategorii wpadają. Gail Carriger fantastyczna, postpunkowa i nieco zwariowana (to moja wakacyjna lektura). Kobiety z ulicy Grodzkiej to krakowska saga z początku XX wieku osnuta wątkiem po kądzieli.

20:40, martuuha
Link Komentarze (9) »
piątek, 02 września 2016

Nie potrzebuję już bloga. Nie, wróć.

Coraz mniej potrzebuję bloga. Coraz bardziej prawdziwych ludzi.

21:15, martuuha
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 47