albo się nie uda...
Kategorie: Wszystkie | gorzki | mdły | słodki | słodko-kwaśny | słony | w pięciu smakach
RSS
piątek, 26 października 2012

Nierozstrzygniętą pozostaje kwestia, czy bardziej mi robią trąby, czy smyczki, czy dłoń na karku.

czwartek, 25 października 2012

Zasnęłam nad notatkami. Egzamin zaliczę siłą woli. Też jak za starych dobrych. Za mało nas cisną, he he.

10:11, martuuha
Link Komentarze (2) »
wtorek, 23 października 2012

Histeryczka bez dystansu. A fe!

Ale już, już. Ogarniam się. Uciekłam za miasto. Po drodze spłakałam się przez warszawskich kierowców (Bóg mi świadkiem, że nie ma we świecie bardziej złośliwych kierowców!). Znalazłam drogę zlaną w złocie, choć nie słońcu - złotożółte liście były nad, pod, obok, wszędzie. Pięknie. I Wisłę znalazłam też, choć to niełatwe - wciąż niewiele jej. Tam sobie popłakałam na kilka innych tematów oraz wpadły mi do głowy potrzebne słowa. Wróciłam więc do miasta. Podpięłam się pod sieć i skierowałam słowa, gdzie trzeba.

A teraz pracuję na jutrzejszego kaca. Ahoj!

ps.
i nawet nie mam kaca.

21:06, martuuha , słony
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 22 października 2012

Nie dość, że łeb boli od samego przebudzenia, to jeszcze dzień przynosi wiadomości, że mi niedobrze z tego wszystkiego. I nie umiem nie widzieć. Niech to szlag.

13:10, martuuha
Link Komentarze (6) »
niedziela, 21 października 2012

Kilka dni temu szukając "miejsca zbiórki" trafiłam całkiem przypadkiem i raptem na jeden rzut oka do taniej księgarni. Szybki rzut oka, może dwa, ale się coś trafi, albo nie. Trafiło. Dwie książki Marca Leviego (Levy'ego?). Po 8-9 złotych :-)

Jego pisanie przypomina mi klimat budowany w opowieściach Anny Gavaldy. Słodko-cierpki świat, w którym jednak nigdy nie brakuje ciepłej troski o bohaterów.

Sama do siebie uśmiecham się pod nosem przy czytaniu, ale z całkiem innych powodów. Liczba skojarzeń, jakie ta książka budzi, mimowolnie sprawia, że "coś" z poprzedniej notki istnieje bardziej. Bo nawet gdybym chciała (nie mówię, że chcę) od cosia odpocząć, to sięgam po książkę, w której a to bohaterowie, a to wątki zamiast mnie od cosia oddalać - przybliżają. Nie mówię, że to źle. To nawet nieźle.

 
1 , 2 , 3