albo się nie uda...
Kategorie: Wszystkie | gorzki | mdły | słodki | słodko-kwaśny | słony | w pięciu smakach
RSS
czwartek, 19 września 2013

Siedzi pies. W zasadzie leży, ale przednimi łapami podparta, więc trochę stójka. Ale na leżąco. Spogląda na zapłocie. Pies jest duża. Co istotne. Jest też kot. Niemały, umówmy się, chociaż pobyt na wsi wysmuklił mu sylwetkę (dziwne, że mi nie wysmukla jakoś, co uważam za skandal). i tenże kot, gabarytów słusznych, wzrokiem skierowany w kierunku całkiem przeciwnym. Przednimi łapami gramoli się po ogonie wspomnianej powyżej. A zadek mości na jej grzbiecie. Pies niewzruszona. Kot na wstecznym próbuje się umościć, rakiem wycofuje, ale grawitacja jest bezwzględną, a futro psa wilgotne i poślizgowe. Entropia hula. Umościć się nie sposób, ale nie ustaje w wysiłkach.

Nadlatuje wrona, pies się podrywa i tyle ją widzieli. Kot ma focha.

22:01, martuuha , słodki
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 16 września 2013

Czy ktoś mądrzejszy mógłby mi wytłumaczyć, dlaczego na dźwięk słowa 'pokłosie' się spluwa? Dlaczego widok pudełka DVD z wiadomym tytułem, wzbudza obrzydzenie u szanownych państwa? Dlaczego Pasikowski z geniuszu, którym był po "Psach" zdeptywany jest do, w najlepszym razie, pomyleńca? Dlaczego filmowi temu odmawia się w ogóle prawa do bycia obejrzanym? I dlaczego po obejrzeniu wylewa się w internety całe potoki pomyj na jego temat?

Ja nie rozumiem.

Nawet próbowałam. Widzieć oburzające. I doczytać się sensu w tych potokach komentarzy. I nie rozumiem.

19:35, martuuha
Link Komentarze (11) »
środa, 11 września 2013

Koleżanka Waterloo z uporem godnym lepszej sprawy linkuje do mojego żabiego zakątka, statystyki mi urosły o jedną trzecią, to wstyd tak, by się czytelnicy obijali o wciąż te same, nie pierwszej świeżości już, wpisy.

Temat wprawdzie się sam napatacza, ale jak tu go ugryźć, żeby jednak patologiczny rys nieco przyćmić...

Więc uznałam, że nic innego, tylko Kultura, głupcze! A jako, że lato już mamy babie, jesień u bram, to z kultury, na osłodę nieuniknionych dni krótszych i całej reszty.

I po tym, że wcześniej
noc ciągnie ze zmierzchem
-jesień, jesień już 
Po pustym już polu,
po pełnej stodole
-jesień, jesień już 

 

 

A my tak - po kieliszku, po troszeczku
Popijamy calutki ten dzień
- Próbujemy nalewki
z dzikiej róży, z przeczki
żeby sprawdzić, czy zimą
to wypić się da

No więc otóż my też - po kieliszku, i po troszeczku. Tyle, ot, żeby sprawdzić, czy wypić się da.

Niech Was nie zmyli, że cośtam, cośtam. Kulturalnie się przy stole siedzi, się krzyżówki rozwiązuje, prasę przegląda, grzybkiem zakąsza.

A gdy tak patrzę, patrzę, to w sumie, niech se przychodzi ta jesień, zima. Wypić się da.

niedziela, 08 września 2013

Jako że natura nie znosi próżni bardzo szybko w miejsce pracy, której już nie mam, pojawia się alergia, którą nagle mam. Od środy. To znaczy prawdopodobnie mam już jakiś czas (co najmniej trzy miesiące, choć po prawdzie to pewnie kilka lat), ale od środy mam diagnozę.

Nie żeby mnie to specjalnie radowało, zwłaszcza, że, tak się składa, na leki pierwszego rzutu - a jakże! - też jestem uczulona. Liczę natomiast, że coś da się wymyślić, daję szansę lekarzowi nr 5, bo robi lepsze wrażenie niż lekarz nr 6 (chociaż to lekarz nr 6 pokazała też, że poza poradzeniem sobie z problemem nr 1 można też przy okazji poradzić coś na problem nr 2, który to chronologicznie powinien być numerem 1, zdecydowanie.).

Poza wszystkim - na horyzoncie wesele. Czy kogoś dziwi moje niespokojne oczekiwanie na koniec lata?

piątek, 06 września 2013

Obejrzałam Różę. Wiedziałam, że nie chcę i wiedziałam, że muszę. 

Nie do końca mnie tylko przekonuje maniera, by filmy ważne (poważne, niekomediowe, a może i straszne) musiały być - niekolorowe i ciemne.

Wiem, to detal. Ale o niedetalu nie umiem.

23:24, martuuha , słony
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2