albo się nie uda...
Kategorie: Wszystkie | gorzki | mdły | słodki | słodko-kwaśny | słony | w pięciu smakach
RSS
piątek, 31 sierpnia 2012

Po tylu latach chyba należy mu się (temu blogu) choć trzy słowa, pół zdania o jego święcie.

Dzięki blogom (temu i innym) zdarzyło się w moim życiu tak wiele, tak różnych, ale w ogromnej większości - dobrych rzeczy, że jedno się dziś Żabce należy  -DZIĘKUJĘ.

za pocztówkę znad morza

za żółty szalik

za rękaw podany do wypłakania się, gdy trzeba

za wino na kanapie

za wagary nad morzem

za poczucie, że gdy przejeżdżam tędy czy owędy to gdzieś niedaleko są "nasi"

i za wiele, wiele, wiele innych rzeczy.

21:14, martuuha , słodki
Link Komentarze (6) »
środa, 22 sierpnia 2012

Kraków, Bielsko-Biała, Ostrava, Bielsko-Biała, Rybnik, Zabrze, Sosnowiec, Katowice, Kraków.

18:12, martuuha
Link Komentarze (17) »
czwartek, 16 sierpnia 2012

Ostatnio kilka osób, różnych, uparło się twierdzić, że jestem odważna. Skąd im to przychodzi do głowy? Sama nie do końca umiem to nazwać czy zdefiniować. Mam poczucie obijania się od ściany do ściany, w jakimś chaotycznym biegu. A może - ucieczka do przodu? Sama nie wiem.

Wiem tylko, że dzieje się dużo. Dużo i szybko. I nie umiem za samą sobą zdążyć. I wiem, jak wielkim strachem ta 'odwaga' jest okupiona. Jak dużo kosztuje.

Nie mów mi, że jestem odważna. Ale złap mnie za rękę, zatrzymaj i pozwól przez chwilę spokojnie oddychać.

20:21, martuuha , słony
Link Komentarze (9) »
niedziela, 12 sierpnia 2012

Tak się złożyło, że już dwukrotnie miałam być na festiwalu Ethno Port. Już dwa razy miałam w garści bilety. Niestety - już dwukrotnie praca (a może moja nadodpowiedzialność?) mi to tak czy inaczej uniemożliwiły. Tym razem się udało. Też nie na całość, ale choć na jeden - sobotni koncert się udało.

Trudno mi było wejść w klimat festiwalu, który trwał już od kilku dni. Pierwszy zespół - 10 kobiecin z bałkańskiej wioski testowały moją odporność na dysonanse. Z trudem znosiłam. Gdy budowały harmonie brzmiało świetnie, ale chaos wywołany przez wysoki śpiew - to było ponad moje możliwości. Poza muzyką - fantastycznie radosne twarze. I entuzjastyczne przyjęcie.

Potem już na dużej festiwalowej scenie: Klezmerfour i Balkan Beat Box, na którym zależało mi najbardziej. Klezmerskie chłopaki całkiem, całkiem, rozgrzali trochę kolorową publiczność. Niestety - zdążyła całkiem ostygnąć czekają bitą godzinę na przygotowanie sceny pod BBB.

 Nic to - warto było czekać. Że muzycznie - cud mniód - to żadne zaskoczenie. Tego się spodziewałam, na to liczyłam. Ale że pozamuzycznych wrażeń będę mieć tyle, to się nie spodziewałam. Oczarował mnie. To jak wyglądał, jak się poruszał, jak uśmiechał. Uch! Jak nastolatka ;-) Miał tę muzykę w sobie, w każdym ruchu, każdym bujnięciu, każdym podskoku i okrzyku. No i miał to coś :)

A nad sceną - ciemne sierpniowe niebo i przecinające je perseidy - widoczne mimo niemałego oświetlenia sceny. Niesamowite.

I kilka smaków:

19:11, martuuha , słodki
Link Komentarze (4) »
środa, 08 sierpnia 2012

Może na zewnątrz nie tak bardzo, ale w środku - totalna. Od strachu do zachwytu, od zdziwień do radości, od satysfakcji do przerażenia.

Znów sama to sobie robię.

Włażę na wysokie drzewo, by na samym szczycie z przerażeniem doznać olśnienia: "okurde, przecież ja mam lęk wysokości!"

no i tak to to, takto to, taktoto.