albo się nie uda...
Kategorie: Wszystkie | gorzki | mdły | słodki | słodko-kwaśny | słony | w pięciu smakach
RSS
środa, 03 maja 2017

Dopiero drugi maja, a ja plan mam już zrealizowany. To nie był zły pomysł, by wbrew wszystkiemu - nie wyjeżdżać. Piątek wieczór z winem. Sobota na odespanie (oraz refleksję, że z wiekiem powinnam bardziej się skłaniać ku mniej garbnikowym trunkom). W niedzielę odzyskałam trochę energii, pierwsze, drugie pranie, popołudniowy rower. Puste miasto sprzyjało pokonywaniu lęków = pokonywaniu ulic bicyklem. Sukces, brak wywrotek. Święto pracy uczciłam wytężoną pracą, dziś też. Choć dziś przyjemniej, bo z akompaniamentem Trójkowego Topu. Zrobiłam porządki nawet w szafach, na szafach i we włóczkach; wszędzie pachnąco i niestrasząco. Świeża pościel i firanki. Nawet paragony w końcu ogarnęłam i portfel zmieniłam na nowy (prezent gwiazdkowy).

A teraz już kąpiel, koreańska maska na twarz i zajzajer według przepisu moje-waterloo w szklaneczce (krówka+%). Pańcia ma relaks.

(kopypasta z fejsbuka, bo w sumie nie wiadomo, gdzie się takie wspomnienie lepiej uchowa)

21:03, martuuha
Link Komentarze (3) »