albo się nie uda...
Kategorie: Wszystkie | gorzki | mdły | słodki | słodko-kwaśny | słony | w pięciu smakach
RSS
sobota, 31 maja 2014

Nic nie rozumiem.

Nie było mnie tu od dwóch tygodni (komputer wybrał się na sanatoryjny turnus, z przeszczepem klawiatury*), a po powrocie widzę, że statystyki są 2 razy większe niż zazwyczaj? Dziwy jakieś.

Tymczasem w ostatnim czasie, gdy mnie nie było byłam ze dwa, czy trzy razy na jakichś koncertach (jeden z nich mocno alternatywny, drugi całkiem udany, a trzeci nawet dość zabawny, zważywszy, że panowie "postne piosenki" okraszali licznymi humorami) i pewnie raz czy dwa razy w teatrze (z czego jeden, z warszawską gwiazdą - rozczarowujący, a drugi - rozczarowujący jeszcze bardziej). Tyle z zaległości.

Ale!

Ja wcale nie o tym chciałam. Przyjechała. Ukochała - słowem, gestem, śmiechem do rozpuku, głupawką, hopsasą na jedną nóżkę bardziej, śpiewem pełną piersią, falą meksykańską nad posiłkiem, zachwytami nad miastem, za pogodę (i ducha), po czym pstryk - strzeliła nam samochodowego selfika - i odjechała. Zostawiając mnie z jednej strony przepełnioną ukochem, a z drugiem od nowa tęskniącą. Włączyłam sobie z tego wszystkiego Chirurgów i ryczę. Bo przecież zawsze ryczę oglądając Chirurgów. 

I jakkolwiek trochę jest mi chlip, to wiedzcie, że czuję się losu wybranką, że mam w życiu ludzi, którzy mi tak robią. DZIĘKUJĘ!

* I teraz już mam samogłoski! Bez wściekłego tłuczenia w klawiaturę mogę sobie zwinnie i lekko pisać nawet aaaa, aaaaa, kotki dwaaaa (z "a" miałam najwięcej problemów, a spróbujcie się wysłowić pomijając tę głoskę, no ino spróbójcie!). Cudownie!

20:56, martuuha
Link Komentarze (9) »
środa, 14 maja 2014

Droga Waterloo,

przylazłaś tu dzisiaj 33 (słownie: trzydzieści trzy razy). Nie, żeby mi to w czymkolwiek, bo przecież nie. Ale chyba nie spodziewasz się po mnie 33 niusów dziennie?

Żyję. Czekam na Ciebie.

Twoja żab(k)a

22:07, martuuha
Link Komentarze (6) »
wtorek, 13 maja 2014

Mam kwit, że już nie jestem wieśniaczką. Przynajmniej oficjalnie. W razie wątpliwości jednak polecam jeden rzut oka w kierunku butów*, wyzierająca z nich słoma nie pozostawia złudzeń.

Okazuje się, że zmiana meldunku przebiegła szybko i bezboleśnie. Naprawdę i bez ironii. Numerek, rach, ciach w kolejce się nawet nie zdążyłam ustawić; w urzędzie ze 3 minuty czekania i drugie tyle przy okienku, nawet zaparkować było gdzie i nic się nie zakorkowało mimo deszczu (a wiadomo, że jak deszcz to ludziom się coś takiego robi, że od razu korek). 

Co innego dowód.

Bo muszę. Jedno się z drugim wiąże, choć nie tylko. Kwestia nie byłaby paląca z samej zmiany meldunku. Jednak mimochodem, wtem i ni zowąd - 10 lat mi upłynęło od pełnoletności, a dowód osobisty nagle, zupełnie niespodziewanie stracił ważność.

Więc dowód.

Ale nie - numerków do wniosków dowodowych już nie było.

Poza tym - i tak nie mam zdjęcia.

A zanim zdjęcie, to może bym się w końcu umówiła do fryzjerki, skoro przepisowe trzy miesiące minęły.

I może do kosmetyczki?

No i wtedy może to zdjęcie. 

Potem wniosek, potem numerek, kolejka i tak dalej. No i jeszcze utrafić muszę w któryś kolejny poniedziałek, gdyż w pozostałe dni urząd zamyka swe podwoje o 15:30. Nie żeby mu się obywatele po posadzkach mieli błąkać.

*badania pokazują, że notka z butami robi internety skuteczniej niż kultura, czy inna literatura, więc przemycam buty nawet w historii niebucianej

23:08, martuuha
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 05 maja 2014

Książka o podróżach*. Czterech, nie trzech, jak głosi okładka.

Ale jeszcze bardziej:

... o tym, że podróż jest odpowiedzią na każde i żadne pytanie.

... o przestrzeni i wyborach między wolnością a odpowiedzialnością.

... o ucieczkach, na mnogość sposobów, od dorosłości, od swojego życia, od samych siebie.

... o tym, że prawdziwe odpowiedzi na zadane i niezadane pytania są w nas. I nigdzie indziej.

* Tomek Michniewicz - Swoją drogą

mindbreaker

22:45, martuuha
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 maja 2014

Źródła zbliżone do poczytalnych blogów dowodzą, że damskie obuwie jest tematem dość nośnym. Jeden prawy czerwony but włożony na bloga przekłada się na wynik rzędu ~50 komentarzy[1]. Najpierw pomyślałam sobie, że jak wsadzę do bloga dwa (bo mam, wyobraźcie to sobie) to pęknę okrągłą setkę, ale z drugiej strony[2] może granatowe nie mają takiej siły rażenia jak czerwone? - zadumałam się. No ale z drugiej strony [2] zestawienie MOJEJ nogi z butem ewidentnie obczasowym[3] powinno mieć siłę rażenia całkiem pokaźną. A więc sprawdźmy to:

I jak? Jeśli o mnie chodzi to jestem nieomal zachwycona. Żebyż, ach, jeszcze obcas choć ciut amortyzował to byłoby bosko, ale podobno[4] nie można mieć wszystkiego. Buty, czego rzecz jasna nie widzicie, mają przeuroczą wyściółkę w kwiatuszkowy rzucik. Wiosna jak trza!

I tutaj zgrabnie przechodzimy do tematu uwielbianego przez wszystkich - wiosennej pogody.

Ok, może i jest dość rześko. Ale przecież nie zimniej niż o tej porze spodziewać się można. A przynajmniej zieleń wciąż soczysta jak należy. Jest wiosennie. Jest też rabarbar (kompot, wiadomo[5]), są bzy i konwalie. Czego więcej wiosną do szczęścia potrzeba? [6]

Zresztą czwartek był naprawdę przyzwoity. Bez bólu obiadowaliśmy na tarasie. My, czyli futrzasta trzoda i ja. Dokumentacja zdjęciowa, Państwo pozwolą:

Aza The Suka (plus dyskretny mistrz (nie)pierwszego planu):

Kot Kulturalny (Fascynująca lektura, doprawdy, wyśmienity gust Milady)[7]:

Dalej, Kot Dający Do Zrozumienia:

Oraz Pies Udowadniający, że Zna Sztuczki (Pacz, pacz na mnie! czołgam się, widzisz?! sztuczka taka, paczaj tu na mniej!) [8]

Oraz ze specjalną dedykacją, dla wszystkich, którzy podejrzewają Kotecka rudego o to, że leniwy, że nieruchawy, że puszek przysadzisty i kanapozalegacz pemanetny: Panorama z Kotem:

[1] Ojtam, wszyscy wiemy, że przynajmniej połowę to autorka sama sobie nabiła. Tak się robi internety.
[2] Jako rzecze Tewie mleczarz
[3] I co z tego, że niewysoki? Obczas to obczas!
[4] Doprawdy, nigdy nie zrozumiem dlaczego.
[5] Rybowicz wzruszający do samego środka. I nawet jeśli na SDM się wciąż trochę dąsam za to rozstanie, to dąs ten piosenki mi słuchać nie zabrania^


[6] Już ja tam wiem, czego, ale nie będę przecież się aż tak wywnętrzniać. Co to ja bloga piszę, czy jak?
[7] "Reisefieber" Mikołaja Łozińskiego
[8] Obecność niezapominajkowego chwastu w ogrodzie nieprzypadkowa. Zdaje się, że rodzinne sentymenty nadały temu uroczemu zielsku status gatunku chronionego na obszarze tego małego półhektara.

^ A skoro już przy muzyce jesteśmy, to wczorajszy dzień sponsorował Trójkowy Polski Top (celowo nie dodaję, że wszech czasów, bo mi to określenie nie bangla z zestawieniem corocznym). Kilka (około 8) godzin w towarzystwie muzyki i, choć na odległość, to blisko - Inu. Słuchacie? Głosujecie? Jakieś spostrzeżenia, wnioski, postulaty? To proszę, zapraszam, nastawiam uszu.*

* Te same źródła zbliżone do poczytalnych blogów sugerują, że przypisy do przypisów są HOT. Tedy się staram jak mogę.

20:33, martuuha
Link Komentarze (42) »