albo się nie uda...
Kategorie: Wszystkie | gorzki | mdły | słodki | słodko-kwaśny | słony | w pięciu smakach
RSS
środa, 30 maja 2012

A jednak się uśmiecham. Do truskawek, do wyspanego poranka, do pięknej muzyki, do czyichś słów, do własnych myśli czasem.

22:34, martuuha , słodki
Link Komentarze (1) »
niedziela, 27 maja 2012

Z potrzeby bycia dobrą córką, a także z tęsknoty za efektownym kucharzeniem: tarta z truskawkami na kremie kwaskowym.

Ciasto:

280 g mąki pszennej

160 g zimnego masła (z lodówki)

100g drobnego cukru (może być mniej)

2 żółtka

1 łyżka kwaśnej śmietany

1 łyżeczka proszku do pieczenia

Szybko zagnieść ciasto z mąki, posiekanego tłuszczu, cukru, żółtka i proszku. Śmietanę można dodać jeśli ciasto się nie daje zagnieść ;-) Ciastem wygnieść blaszkę/formę do tarty, przykryć papierem, obciążyć ziarnami fasoli, czy też kamieniami, jak kto woli. Piec 15 minut w gorącym piekarniku. Potem zdjąć papier (i fasolę/kamienie) i dopiec jeszcze 5-10 minut, do zrumienienia.

Krem:

1 budyń śmietankowy/waniliowy (na 0,5l mleka)

3 łyżki mąki pszennej

4 łyżki cukru

180 g miękkiego masła

1 limonka/cytryna

Pół szklanki mleka rozmieszać z budyniem i mąką. Resztę mleka zagotować z cukrem. Do gotującego dodać mleko z mąkami i wymieszać. Wystudzony budyń zmiksować dodając masło. Zetrzeć skórkę z limonki/cytryny i wycisnąć z niej sok, całość utrzeć na gładko.

Wystudzone ciasto pokryć kremem, na wierzch ułożyć pokrojone truskawki. Schłodzić.

PYCHOTA!

(na podstawie przepisu stąd)

 

15:42, martuuha , słodki
Link Komentarze (3) »
środa, 23 maja 2012

Zaparło mnie czytelniczo. Był dłuższy czas, że nie miałam "w czytaniu" żadnej książki. Nic. Teraz napoczęty do połowy Lew-Starowicz "o mężczyźnie", ledwo muśnięte "Niezapominajki" jakiejś Kłody (w ramach próby poratowania czytelnictwa czymś lżejszym), pół książki wydawnictwa lekarskiego o objawach i leczeniu pewnego upierdliwego schorzenia.

Ach, cóż za imponujący stosik, doprawdy.

Zaparło mnie do tego stopnia, że nawet krążąc między półkami Empiku nie mam ochoty, ani weny, żeby coś wybrać (a przecież zwykle mam "i to!", " i jeszcze to bym chciała", "ach, a na to, to sobie pozwolę po następnej wypłacie"). Dziwnie mi z tym, przyznaję.

W czym się ostatnio zaczytujecie? Co kradnie Wam sen i odrywa od komputera, obiadu, sprawdzania klasówek?

16:51, martuuha , mdły
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 14 maja 2012

Rosnący, pęczniejący i uwierający wrzód nie jest niczym miłym. O nie.

Ale pęknięty wcale nie przynosi ulgi. Rozlewa się, babrze wszystko wkoło. Parszywie.

22:18, martuuha , gorzki
Link Komentarze (5) »
wtorek, 08 maja 2012

Podobno wszystko się zmienia co 7 lat. Tłustych, chudych. Człowiek się zmienia. To ja chyba też, prawda? 7 lat temu (co widać, tuż tuż, tuż poniżej) otworzyłam nocą edytor bloxa, bo byłam ciekawa, jak to wygląda od drugiej strony. Tak zostało.

Dziś zapakowałam tych siedem lat do kartonu. Nie, nie do zdobnego dekupażową różą puzderka ze złotą wstążką. Do kartonu po sokach, takiego z markietu. Niedbale. Dopychając kolanem. I tak sobie będzie to wszystko w kartonie siedziało. 

Od dziś, żeby mnie lepiej poznać, trzeba będzie ze mną beczkę soli i niejedną noc nad niejednym winem/herbatą (do czego serdecznie zachęcam), a nie, że tak szast-prast, kilka nocy z archiwum bloga i już. Nie ma dróg na skróty ;-) No dobra - są, ale nie mam zamiaru stawiać drogowskazów na przełaj.

Nie, nie zamykam bloga, nie kasuję - przecież jest, nie widać? ;-)