albo się nie uda...
Kategorie: Wszystkie | gorzki | mdły | słodki | słodko-kwaśny | słony | w pięciu smakach
RSS
piątek, 02 września 2016

Nie potrzebuję już bloga. Nie, wróć.

Coraz mniej potrzebuję bloga. Coraz bardziej prawdziwych ludzi.

21:15, martuuha
Link Komentarze (1) »
wtorek, 24 maja 2016

Każdego dnia przybywa przestrzeni i płaszczyzn, w których tak bardzo rozbiegam się między tym, co jest, a co mi się wydaje. Z naciskiem na to, jaka jestem, a jaka sama sobie wydaję się być.

Są teorie, że najmocniejszym instynktem, niepodważalną siłą jest wola życia, miłość, czy to rodzicielska, czy kochanków, czy cośtam innego. A mnie się czasem zdaje, że PRZYZWYCZAJENIE. Silniejsze niż potrzeba zmian. Silniejsze niż chęć bycia szczęśliwym, skoro nieszczęśliwa być już umiem. 

Sporo pracy wkładam w ważne sprawy. A potem orientuję się, że tylko tak mi się wydaje. Albo też: dużo pracy wkładam w markowanie prób pójścia do przodu. A jak stałam tak stoję. Jak wmurowana. To zabawne, gdy w 2013 wracałam do Poznania sama sobie życzyłam, by udało się mi zapuścić tutaj korzonki.  To nic dziwnego, że jakby przyblokowana jestem. Puściłam korzonki. I teraz co - karczować? Czy raczej podlewać?

19:23, martuuha
Link Komentarze (1) »
niedziela, 08 maja 2016

11 lat. Cie florek...

Zastanawiam, co zmieniło, a co nie zmieniło przez ten czas. Wtedy - w nocy, dziś - w środku dnia. Ale i wtedy i dziś - w Poznaniu, w tym samym mieszkaniu, z tym samym widokiem zieleniejących drzew za oknem. Tak, jakby nie było po drodze tych wszystkich Grójców, fujców, hotelów i zakrzówków.

Wczoraj nie wygrałam 60 milionów w lotto. To chyba dobrze. Próbowałam zrobić w głowie symulację, co bym z takim pieniądzem zrobiła. Mam za ciasną wyobraźnię, bo niewiele udało mi się zasymulować.

W ramach rzeczy, których nie zrobiłam: nie zmieniłam pracy przez ostatnich 28 miesięcy, nie wyszłam za mąż i nie kupiłam roweru. Co do ostatniego, to nawet podjęłam próbę, której efekty boleśnie odczuwam w zbyt wielu tkankach swego ciała. A! Wciąż też nie pojechałam z Mamą do Budapesztu, ale to akurat planuję zmienić już w najbliższym tygodniu.

Na stole rozłożone puzzle z paryską karuzelą. Siadam do nich, układam puzzle, myśli i życie. Postęp prac oceniam na jakieś 20% - to w kwestii puzzli. A reszta? Układam, układa się.

A co u Was?

13:11, martuuha
Link Komentarze (2) »
czwartek, 31 grudnia 2015

Drugi rok z rzędu, kiedy udało mi się zrealizować noworoczne postanowienia. Może dlatego, że były tylko dwa, a może dlatego, że jakoś realniej patrzę na swoje życie, a może większą mam moc sprawczą.

Pierwsze podsumowania przyszły mi na myśl tuż przed Świętami. I nagle, patrząc na kilka, pisanych do przyjaciółki smsów, pomyślałam sobie: Łał! Naprawdę fajny rok. 

Z ludźmi
z podróżami
z realizowaniem planów
i niegroźnych zachcianek
z otwieraniem się na nowe
z dbaniem o siebie
z dobrą muzyką na żywo

Może już czas przestać myśleć o sobie, jak o aspołecznej, introwertycznej i nudnej domatorce?

Jeszcze kilka godzin, żeby zaplanować coś na nadchodzący rok. Jedno wiem - będzie ważny. 

20:42, martuuha
Link Komentarze (7) »
środa, 02 grudnia 2015

30 dni do 30-tki

18:26, martuuha
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 45