albo się nie uda...
Blog > Komentarze do wpisu

2016 w książkach

Już bardzo dawno (pewnie od czasów licealnych) nie miałam tak dobrego czytelniczo roku. 28 książek, z czego wiele całkiem niecienkich.

  1. Dziewczyna, która igrała z ogniem - Stieg Larsson
  2. Zamek z piasku, który runął - Stieg Larsson
  3. Nie przeproszę, że urodziłam - Karolina Domagalska
  4. Simona. opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak - Anna Kamińska
  5. Amatorki - Elfride Jelinek
  6. Najgorszy człowiek na świecie - Małgorzata Halber
  7. Samotność liczb pierwszych - Paolo Giordano
  8. Uwikłanie - Zygmunt Miłoszewski
  9. Ziarno prawdy - Zygmunt Miłoszewski
  10. Jak przestałem kochać design - Marcin Wicha
  11. Ważne rozmowy na trudny temat - Bogda Pawelec
  12. Dziewczyna, którą nigdy nie była - Caitlin Moran
  13. Blackout - Marc Elsberg
  14. Facecje - Patryk Bryliński, Maciej Kaczyński
  15. I była miłość w getcie - Marek Edelman
  16. Razem będzie lepiej - Jojo Moyes
  17. Słońce świeci wszystkim - Monika Szwaja
  18. Macierzyństwo bez photoshopa - praca zbiorowa
  19. Ciemno, prawie noc - Joanna Bator
  20. Protektorat parasola. Bezduszna - Gail Carriger
  21. Protektorat parasola. Bezzmienna - Gail Carriger
  22. Protektorat parasola. Bezgrzeszna - Gail carriger
  23. Czarnobylska modlitwa - Swietłana Aleksijewicz
  24. Kobiety z ulicy Grodzkiej. Hanka - Lucyna Olejniczak
  25. Kobiety z ulicy Grodzkiej. Wiktoria - Lucyna Olejniczak
  26. Kobiety z ulicy Grodzkiej. Matylda - Lucyna Olejniczak
  27. Brud - Piotr C.
  28. Matka Polka Feministka - Joanna Mielewczyk

Na początku roku pożyczyłam od brata nieużywany przez niego czytnik. Chciałam zweryfikować tezę, że z czytnikiem czyta się więcej. Owszem. To prawda. Przynajmniej u mnie się sprawdziło. Kilka najlepszych tomów, bardzo różnych, ale każdy na swój sposób ważny i warty przeczytania, zaznaczyłam. Jeśli ktoś poszukuje stosunkowo lekkiej, ale przyzwoitej lektury z kobiecą bohaterką, to obie triady do tej kategorii wpadają. Gail Carriger fantastyczna, postpunkowa i nieco zwariowana (to moja wakacyjna lektura). Kobiety z ulicy Grodzkiej to krakowska saga z początku XX wieku osnuta wątkiem po kądzieli.

wtorek, 03 stycznia 2017, martuuha

Polecane wpisy

  • o butach

    Asia ostatnio odświeżyła bucianą serię #jestemfeministką ( tu klikać ), a do mnie wróciły wspomnienia. Całe liceum marzyłam o glanach. (Marzyłam też o dredach,

  • znalazłam odpowiedź

    na pytanie czym jest dorosłość. To wtedy, kiedy przepakowując torebkę przed wyjściem do pracy trzykrotnie upewniasz się, że są w niej tabletki na uspokojenie. J

  • Szok

    Wiedzieliście, że podstawowe druki pocztowe, jak polecony czy wpłata, można sobie wypełnić online na stronie i wydrukować gotowca? I nie żebrać potem w okienku

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/01/03 20:45:59
Dwukrotnie czytałam "Amatorki" Elfride Jelinek, co prawda nie w 2016, ale we wcześniejszych latach, jednak do dziś jest to jedna z mocniejszych i lepszych lektur, jakie czytałam.
-
2017/01/03 20:49:27
Zainteresowały mnie te "Kobiety z ulicy Grodzkiej". Muszę poszukać. :)
A "Simona..." i mnie uwiodła. :))
-
2017/01/03 21:12:19
Jak nie liczyć czytanych ponownie, to mam o jedną mniej :)
-
2017/01/04 18:48:20
Ale powiedz mi, powiedz, jak te książki Cię zmieniły? (Oprócz Moran, bo to oczywiste, choć chyba w Twoim przypadku już niekonieczne). Bo dla mnie człowiek jest wypadkową książek, które przeczytał, ale nie uważam, że trzeba ich jakąś konkretną liczbę rocznie.
-
2017/01/04 20:38:59
@Waterloo
O widzisz! Akurat tę książkę Moran uważam za wybitnie niedociągniętą. Wręcz: niepotrzebną. A co najmniej: niepotrzebną mnie. Jakaś taka wydaje mi się, że nie wiem po co. Oczywiście w odrożnieniu od tamtej Moran, którą w końcu odzyskałam z pożyczania i zamierzam przeczytać ponownie (żeby sobie właściwe rzeczy poutrwalać).
Chyba najwięcej zrobiła mi w środku Halber. O tym, jak wszyscy jesteśmy w środku samotni i przerażeni życiem. Jak bardzo boimy się siebie samych i innych ludzi. I o tym, że w poprzednich zdaniach powinnam była pisać z pozycji "ja" (ja samotna, ja przerażona życiem, ja bojąca się siebie i innych ludzi). I chociaż (niby) pisała o nałogach, to przecież wcale nie tylko.
"Nie przeproszę, że urodziłam" pokazało tak różne oblicza rodzin, rodzicielstwa, patchworków, tak wiele dróg starań o bycie rodzicem, że dało szansę znacznie poszerzyć horyzont i skonfrontować się z tym, co może poza dostępnym doświadczeniem i wyobrażeniem. I choćby w głowie, w kontrolowanych warunkach własnej wyobraźni, zadać sobie pytanie: co ja na to.

Wicha piszący o tym, czym jest design, czy też wzornictwo (piękne słowo!) w małych, codziennych rzeczach, w druku PIT, bilecie PKP, czy oznakowaniu peronów.
-
2017/01/04 20:46:34
@Jol-ene
Fakt, rozumiem, że ważne. Ale męczyłam tę książkę bardzo długo, umiałam po jednej stronie na raz, nie więcej, no bardzo mi to powoli szło i nie mogłam zbyt długo z nią obcować.
-
2017/01/04 20:47:23
@Aspazjo,
no to posłałam :) Jeśli Cię wciągną, to na początku roku podobno ma się pojawić kolejny tom.
-
2017/01/04 20:47:32
@Bartoszcze
Ha! :D
-
2017/01/07 10:32:29
Ja w tym roku słabo z ilością, ale za to odkryłam Elene Feerante, bardzo polecam. No i chyba jeszcze lepszą od Halber Mikę Dunin...
Ściskam styczniowo!