albo się nie uda...
Blog > Komentarze do wpisu

myślodsiewnia

Każdego dnia przybywa przestrzeni i płaszczyzn, w których tak bardzo rozbiegam się między tym, co jest, a co mi się wydaje. Z naciskiem na to, jaka jestem, a jaka sama sobie wydaję się być.

Są teorie, że najmocniejszym instynktem, niepodważalną siłą jest wola życia, miłość, czy to rodzicielska, czy kochanków, czy cośtam innego. A mnie się czasem zdaje, że PRZYZWYCZAJENIE. Silniejsze niż potrzeba zmian. Silniejsze niż chęć bycia szczęśliwym, skoro nieszczęśliwa być już umiem. 

Sporo pracy wkładam w ważne sprawy. A potem orientuję się, że tylko tak mi się wydaje. Albo też: dużo pracy wkładam w markowanie prób pójścia do przodu. A jak stałam tak stoję. Jak wmurowana. To zabawne, gdy w 2013 wracałam do Poznania sama sobie życzyłam, by udało się mi zapuścić tutaj korzonki.  To nic dziwnego, że jakby przyblokowana jestem. Puściłam korzonki. I teraz co - karczować? Czy raczej podlewać?

wtorek, 24 maja 2016, martuuha

Polecane wpisy

  • ctrl

    Sobota, którą spędziłam na robieniu niczego. Spanie, leżenie, oglądanie seriali. Pykanie w fezball na komórce. Wyrzuty sumienia. Z planów na to, że wstanę rano,

  • oceń satysfakcję

    W ramach tego, że od kilku miesięcy jestem upiornie wciąż i wciąż pod kreską, to co? To padła mi pralka, oczywiście. Tydzień szukałam, góglałam, w końcu wybrała

  • nie ma go tu

    Albo kiedy kupuję rzodkiewki, które on tak bardzo lubił. Albo gdy ktoś pyta, czego chcę dla siebie na Dzień Dziecka. A ja nie myślę o sobie w tym kontekście, bo

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2016/05/24 21:36:32
Miłość od przyzwyczajenia łatwo rozpoznać. Jeśli, gdy coś się dzieje, rzucasz światem i bielmo - to nie jest przyzwyczajenie.

Update
Usiłuję dodać komentarz. Blox wrzuca mi od automatów. Przypominam, że winda od przeszkód. A ja nadal bielmo...